kino.krakow.pl
Profile

Profile: aspołecznik

Films comments:

Buttoners aspołecznik, 3. maja 2006 godz. 15:41

zabawny...
nie jest to na pewno film bardzo ambitny i głęboki...ale warto go obejrzeć z wielu względów... nieprzewidywalne i śmieszne wątki, urok i specyficzny klimat, czeski język...no i ta muzyka...:)

Wszyscy jesteśmy Chrystusami <laik>, 29. kwietnia 2006 godz. 18:33

' nic śmiesznego...'
Nie, nie chodzi o stosowanie polskich znaków...lecz o polską ortografię...alkoholik(nie alkocholik).Ale mnie nie wydaje się żeby to było rzeczą najistotniejszą w treści opinii pana Dezel'a, z którą swoją drogą zgadzam się w przeważającej części..Choć poruszony temat jest bardzo poważny i powszechny, to sposób jego przedstawienia, jak dla mnie niewłaściwy. Film jest żenujący i efekciarski...dialogi niestrawne, nagromadzenie "gwiazd" degustujące...no ale czymś przyciągnąć widza trzeba...Koterski zrobił "Nic śmiesznego"- film bardzo dobry..i na tym powinien poprzestać!!!Co nie znaczy, że odradzam...

Tylko mnie kochaj konfabulant, 19. lutego 2006 godz. 00:04

żenada, acz płytko przyjemna
nic tylko zaj.bisty...niezaj.bisty...ale czy ktoś zastanowił się jakiej potwornej manipulacji zostałą poddana ta dziewczynka...;)

Creep zdegustowany, 30. stycznia 2006 godz. 17:23

d.n.o.
nie ulega wątpliwosci, ze warto go zobaczyc..bo o takiego gniota trudno..i jeszcze apropos komentarza Ani...ktos powinien takie infantylne i płytkie dziwczątka "wycinać"...

Green Street Hooligans "szot na pysk", 20. stycznia 2006 godz. 12:30

uczmy się od "Angoli"...
czy ten film to "wypas"? Tego nie umiem powiedziec...(chyba znaczenie tego okreslenia niezle ewoluluowalo:)Co do przesłania i doszukiwania się głębszego przekazu..wydaje mi sie ze każdy odbierze go na poziomie swojego intelektu, z czego wyniknac mogą bardzo różne efekty...jeżeli chodzi o mnie..to..Uczmy sie od "Angoli"..nie będą oni lali kibica przeciwnej drużyny( nawet odzianego w barwy) jesli nie jest z "firmy" dla nich bedzie po prostu "cywilem"...nie będą demolowac przedzialu w pociągu dla samej zabawy...najwyżej wybija szybę...czyjąs głową...nie sieją postrachu wsród ludzi, którzy z piłka nie mają nic wspólnego. Wątpie natomiast czy "wypasiona" częsć widzów (że nie wspomnę tej niewiarygodnie żenującej i infantylnej "niezle szoty na pysk"- chcialbym by to był żart!)wyciągnie z filmu coś konstruktywnego..a i tak nic się nie zmieni...dobrze więc, że się podobało..bo mnie się podobało..jest momentami przejmujący i zdecydowanie nie nudzi...a przecież nie zawsze ważny jest przekaz..czasem chodzi po prostu o rozrywkę...

Cache Pan maruda, 23. listopada 2005 godz. 21:16

przykro....oj przykro
bo to nie o to chodzi ze uwielbiamy szybkie dynamiczne i widowiskowe strzelaniny w amerykanskich srylierach(zapis fonetyczny:)...bo w tym filmie mozna by sie doszukiwac jakichs pozytywów...ale jest to zajecie tak żmudne, że po prostu...NIE WARTO!odradzam bo opcji ciekawszych jest mnogość...

Dear Wendy Pan Maruda, 23. listopada 2005 godz. 21:02

Nie wiesz komu..? zaufaj Von Trier'owi
isc do kina i sie nie zawiesc..to wcale nie takie proste...po koszmarze "ukrytych" przynajmniej nie zmarnowalem czasu.film mozna lubic albo nie...ale na pewno warto!mnie sie podobał, nawet bardzo...